"Może to powiedzieć swojemu synowi". Nawrocki ostro o Tusku
Karol Nawrocki był w niedzielę gościem specjalnego wydania "Śniadania Rymanowskiego w Polsat News i Interii". W programie poruszony został m.in. temat spotkania Rady Pokoju, które za kilka dni odbędzie się w Waszyngtonie. Prezydent poinformował tu, że decyzja ws. jego obecności tam nie zapadła, jednak – jak zapewnił – pozostaje w kontakcie ze stroną amerykańską w tej sprawie.
Prezydent o Radzie Pokoju
– Dobrze byłoby mieć w Radzie Pokoju głos całego regionu. Tutaj jak Piłat zachowuje się pan premier i rząd, mówiąc publicznie z jednej strony, że rząd (...) nie zainicjuje wejścia Polski do Rady Pokoju, a z drugiej strony nie podejmuje uchwał – zauważył.
Gospodarz programu Bogdan Rymanowski przywołał tu słowa premiera Donalda Tuska, który stwierdził, że jego rząd dał prezydentowi w tej sprawie wolną rękę, tj. jeżeli chce, to może lecieć.
– My jesteśmy w tym kontekście od początku do końca z panem premierem swoimi zakładnikami. W tym sensie, że rząd musi zainspirować wejście Polski do Rady Pokoju, a prezydent może ten proces skończyć – powiedział prezydent.
"Premier nie będzie mówił, gdzie ja mam latać"
Po chwili jednak padły słowa oburzenia na formę, na użyte przez szefa rząd słowa. – Premier nie będzie mówił, gdzie ja mam latać. Panie redaktorze, co to w ogóle są za słowa? Pan premier może swojemu synowi powiedzieć, gdzie może lecieć, czy swoim wnuczkom. No premier nie będzie mówił prezydentowi Polski, gdzie może lecieć. Ja mogę lecieć gdzie chcę – podkreśliła głowa państwa.
W programie Karol Nawrocki skierował też do Donalda Tuska apel ws. członkostwa w nowej inicjatywie Donalda Trumpa. – Panie premierze, podejmij pan, panie premierze, decyzję, czy chcecie, żeby Polska była w Radzie Pokoju, czy nie była, żebym ja mógł podjąć ostateczną decyzję – wezwał premiera.
Przypomnijmy, że prezydent Karol Nawrocki wziął udział w inauguracji Rady Pokoju, która odbyła się na szczycie ekonomicznym w Davos. Głowa państwa nie podpisała jednak żadnych dokumentów o przystąpieniu do tej inicjatywy. W minioną środę przed posiedzeniem Rady Bezpieczeństwa Narodowego premier Donald Tusk oświadczył, że Polska nie skorzysta z zaproszenia Donalda Trumpa i nie weźmie udziału w pracach Rady Pokoju. W trakcie konferencji Tusk powiedział również, że "jeśli pan prezydent jako świadek zdecyduje się uczestniczyć w spotkaniu w USA 19 lutego, to oczywiście otrzyma od rządu pełne dossier na temat tego, jak postępować".